Different Way-logo

Czy struktura dzisiejszych organizacji odzwierciedla rzeczywistość ery przemysłowej?

Blog
Differentway_blog_4

Zajawka:

Wałkowałam ten temat w swojej głowie prawie rok! Pojawił się gdy znajoma wspominała, że zaczynają myśleć, jak przeorganizować firmę, aby ze stałych działów stworzyć interdyscyplinarne zespoły, które tworzą się pod konkretny projekt i po jego zakończeniu znikają.

Treść:

W tej perspektywie każda jednostka to zespół cech i kompetencji, które dobieramy pod konkretne zadanie. Pracownikami się wymieniamy w zależności od potrzeb przedsięwzięcia. Nikt już nie jest na stałe przypisany do żadnego departamentu. Jednocześnie rola jaką osoba może pełnić w zespole za każdym razem może być inna – w zależności od zawodowego doświadczenia, jej naturalnych talentów czy też samego tematu. Automatycznie przysłowiowy „szef” oraz „podwładny” zostają na stałe skasowani ze słownika organizacji.
 
Pierwsze mnie zamurowało. Potem „Genialne, ale jak to zrobić w praktyce w organizacji, która start-upem nie jest i nie ogranicza się do IT?”.
 
I tak przez rok dumałam, jak funkcjonują obecne korporacje oraz przedsiębiorstwa i faktycznie one działają, jak dobrze zorganizowane fabryki. Proces produkcyjny został rozpisany na etapy i większość zadań wykonuje się przy liniach montażowych ponieważ są powtarzalne.
 
Ale ten model kompletnie się nie sprawdza gdy pojawia się ZMIENNOŚĆ i NIEPEWNOŚĆ. A to dokładne odzwierciedlenie naszych czasów. Aktualnie chyba już nikt nie zakłada, że wypracowane rozwiązania będą stałe, bo dynamika zmian rynku, uwarunkowań społecznych czy też politycznych to jazda bez trzymanki. Więc zwinność i szybkość w środowisku biznesowym jest nie do przecenienia. A odejście od sztywnych silosów, na rzeczy zaangażowanych zespół interdyscyplinarnych staje się najlogiczniejszym rozwiązaniem przy projektowaniu nowych modeli biznesowych. 
 
Gdy oswoiłam się już z tą wizją mój tok myślenia się zmienił. Z koncepcji to „optymalny” na „naturalny” kierunek rozwoju, który z czasem zostanie wymuszony na nas wszystkich jeśli automatyzacja procesów będzie postępowała lub jeszcze bardziej przyspieszy.

Teraz pozostaje pytanie, jak to opatentować w dużych podmiotach, aby wszystko działało, a rozwiązanie było skalowalne na rynek?
 
Uprzedzam nie znam odpowiedzi. Drogi czytelniku jeśli masz jakieś przemyślenia, pomysły lub inspiracje w tej materii chętnie je poznam 🙂